Friday, 4 February 2011

W drogę...

Dziś wyruszam w drogę. Co prawda wyjazd na kilka dni, ale gdzieś w głębi czuję, że ruszam też w drogę mentalnie. Mam nadzieje, że to będzie też droga do siebie samego. Ostatnio trudno było mi znaleźć czas na własne przemyślenia, zastanowiennia. Stąd pomysł dłuższego urlopu połączonych z kilkoma wyjazdami. Tak, dwa i pół miesiąca urlopu! Niepłatnego, ale urlopu! Celów sobie nie stawiam, tak na wszelki wypadek. Ale ufam, że będzie to czas, w którym odnajdę swój własny rytm, zdala od zgiełku i zaganiania. Potrzebuję tego bardzo, bo chyba mestem na zakręcie (wirażu?).

Na początek wizyta w UK u przyjaciół. Dobrze będzie się spotkać. W zasadzie jestem spakowany. Przed wyjazdem jeszcze tylko wizyta w biurze. Symboliczne przekazanie kluczyków od służbowego auta i w drogę! Ruszam, z plecakiem. Jak za dawnych lat...

No comments:

Post a Comment